Idealne miejsce

– Na cholerę ci to pudło? – zapytał Krzysiek widząc Dorotę wyciągającą z bagażnika jej cinquecento jakieś kolorowe pudło. – Mało masz w domu różnych pudeł, pudełek i pudełeczek?
– Lepiej byś pomógł… – wydyszała czerwona z wysiłku Dorota, która oprócz śmietnika miała jeszcze w ręku trzy torby pełne zakupów. – … poza tym to nie pudło, tylko kosz do segregacji odpadów – dodała wręczając mężowi zakupy, a samej dzierżąc swój kosz.
Krzysiek zaparkował obok chwilę po niej, więc wrócił jeszcze zamknąć samochód.


– Co za baba. Znowu będzie w domu jakaś rewolucja – mruczał do siebie pod nosem drepcząc kilka kroków za swoją lepszą połową.
Dorota postawiła kosz na środku kuchni, stanęła obok niego i zastygła, a jej oczy niczym skaner lustrowały wszystkie możliwe położenia nowego mebla.
– No, nie ma wyjścia, musimy wyrzucić twój pomocnik z narzędziami do piwnicy – wyrok, jaki wydała, był ostateczny. Krzysiek nie miał co do tego wątpliwości, ale jeszcze spróbował powalczyć o swoje.
– A może zlikwidujemy Twoją szafkę herbacianą? Niedługo kuchnia się w sklep z herbatami zamieni – zaczął nieśmiało.
– Co cię ugryzło? Przecież uwielbiasz, jak ci herbatkę przynoszę do łóżka wieczorem…
– A ty uwielbiasz jak ci coś naprawiam. Jak będę musiał latać po narzędzia do piwnicy, to nie będzie tak łatwo. Poza tym po jakiego diabła ta cała segregacja? Oni i tak to wszystko wrzucają na jedno śmietnisko.
– Taaak?! I tu się mylisz! – widząc rozszerzone źrenice i swojej żony Krzysiek poczuł jak zamienia się w czerwoną płachtę, a naprzeciwko siebie widział rozjuszonego, buchającego z nozdrzy byczka z twarzą swojej żony. Co prawda ładną, ale jednak w tym momencie dość groźną. – Segregacja jest faktem, chcesz tego czy nie – wydyszał byczek Fernando cienkim kobiecym głosem. – Ja nie chcę, żeby moi potomkowie żyli na Ziemi, która jest jednym wielkim wysypiskiem śmieci. Wiesz, ile się rozkłada jedna plastikowa butelka? Od stu do tysiąca lat! Głupi papierek od cukierka leży w ziemi przez 450 lat!
– Kochanie, przecież nas dawno już nie będzie. Zapewniam cię, że nasi potomkowie sobie poradzą – Krzysiek próbował zrobić unik, zajść żonę-byczka z boku i objąć ją, ale ta wywinęła mu się z furią, kopiąc niechcący nowy śmietnik do segregacji aż ten odjechał kilka metrów w stronę małej wnęki, w której stał kufer z reklamówkami.
– Właśnie takie podejście powoduje, że mamy efekt cieplarniany, a w lasach roi się od śmieci! – rozjuszyła się Dorota. – W tym domu będzie segregacja śmieci i koniec. Jak my nie nauczymy tego naszych dzieci, to nikt ich nie nauczy. I koniec. Kropka.
Krzysiek wiedział, że „koniec kropka” kończyło w jego domu jakąkolwiek dyskusję. Poza tym w głębi duszy zgadzał się z żoną. Problem w tym, że jego wrodzone lenistwo i niechęć do większego wysiłku powodowały, że wolałby zapłacić więcej, byleby nie musieć codziennie zastanawiać się, do którego pojemnika co ma wrzucić.
– Ooo, zobacz, kochanie! – wykrzyknął byczek, który z powrotem był jego żoną, wskazując na wnękę, w której zatrzymał się kopnięty przed chwilą kosz. – Idealne miejsce znalazłam. Reklamówki idą do śmieci – powiedziała wsypując je uroczyście do żółtej przegrody. – Od dzisiaj używamy toreb ekologicznych. Kuferek przyda się dziewczynom, bo ostatnio szukały czegoś na przybory plastyczne. A śmietnik pasuje tu idealnie – dodała z szerokim uśmiechem.
– Taaa, ciekawe dzięki komu znalazłaś to swoje „idealne miejsce” – ironizował rozluźniony już Krzysiek.
– Oj, kochaaanie – powiedziała przeciągle miękkim głosem Dorota wieszając się na szyi męża – znowu chcesz się kłócić?
– Ja?! – Krzysiek pokręcił głową, uśmiechnął się, podniósł żonę i ucałował siarczyście, po czym opuścił ją na podłogę i powiedział: – Ce que femme veut, Dieu le veut (Czego chce kobieta, tego chce Bóg).
– Och, Krzysiu, uwielbiam, jak mówisz po francusku – Dorota przylgnęła do męża i spojrzała znacząco na zegar wiszący na ścianie. – Co to dziś za dzień? Środa! Dziewczyny mają dziś angielski… – i pociągnęła męża w stronę sypialni.

Ile rozkładają się odpady?
Szkło – ok. 4000 lat
Plastik – od 100 do nawet 1000 lat.
Metal – od kilkudziesięciu do 100 lat
Papier – od 3 do 5 miesięcy
Guma do żucia – ok. 5 lat
Papieros – ok. 5 lat (choć najszybciej rozkładają się tytoń i papier)

Anita