Kosmetyki naturalne - 95 czy 100%? Cz. 1

Kosmetyki naturalne zyskują coraz większe uznanie wśród konsumentów. W świecie, w którym rządzi technologia i pęd do rozwoju, a wielkie koncerny kosmetyczne prześcigają się w masowych mediach o palmę pierwszeństwa, kto jest lepszy, czyj produkt ma więcej dodatków i efektownych trików, coraz chętniej wracamy do korzeni, sięgamy po dary natury.

Przede wszystkim wysokiej jakości produkty naturalne nie zawierają w swoim składzie szkodliwych “zapychaczy” takich jak parafiny, silikony czy składniki ropopochodne, a opierają się na olejach roślinnych i eterycznych, które nie blokują porów i pozwalają skórze swobodnie oddychać. Poza tym wspomniane “zapychacze”, służące głównie jako substancje konserwujące, mogą powodować alergie i nietolerancje skórne.

Nie oznacza to jednak, ze kosmetyki naturalne w 100% pozbawione są konserwantów. Bo oprócz niechlubnej opinii, mają one swoje zalety i są niezbędnym składnikiem, który zapewnia świeżość i trwałość produktów. Bez ich obecności w naszych kremach, mleczkach czy balsamach, bakterie rozwijałyby się jak grzyby po deszczu i zagrażały odporności skóry. Kluczowa jest jednak ich ilość, niezbędne minimum oraz rodzaj. I tak często wykorzystywanymi konserwantami są niektóre olejki eteryczne czy witamina E, które mimo, że mogą wywołać alergie na bardzo wrażliwej cerze, nie mają tak trwałych negatywnych skutków ubocznych dla funkcjonowania całej skóry. Innym często wykorzystywanym stabilizatorem jest kwas cytrynowy, który oprócz przedłużenia trwałości kosmetyku, zawiera szereg zalet, jak ochrona skóry przed przebarwieniami. Silne nawadnia i wpływa na poprawę elastyczności przez stymulacje produkcji kolagenu. Warto wspomnieć tu również o konserwancie, który zyskał aprobatę instytucji certyfikujących kosmetyki naturalne, czyli benzoesan sodu. Stosowany w kosmetykach w minimalnej ilości doskonale zabezpiecza je przed rozwojem pleśni, drożdży i  bakterii chorobotwórczych, nie wywołując przy tym negatywnych skutków. Jest całkowicie obojętny dla skóry i zupełnie bezwonny.

Szukajcie więc na wybranym produkcie naturalnym informacji o tym, jaki jest procentowy udział natury i nie dajcie się nabrać na chwyt marketingowy “100% naturalne” czy “bez konserwantów”, chyba że przydatność produktu do użycia nie przekracza kilku-kilkunastu dni i trzeba go trzymać w lodówce. To oznacza, że sama możesz zrobić taki produkt w domu, zmiksować ogórka z miodem i otrębami i nikomu nie trzeba będzie za to płacić. A nie o to chodzi w nowoczesnej kosmetyce naturalnej, bo w produktach godnych naszej uwagi znajdziemy wyselekcjonowane oleje, zioła i wyciągi, które wykorzystując zarówno dary Ziemi i naukę, zaspokoją potrzeby najbardziej wymagających konsumentów. Takie kosmetyki powinny zawierać około 95-99,9% produktów naturalnych, a taki wysoki procent zawierają głównie te ze stabilnymi olejami, w których głównym konserwantem może być olejek eteryczny, mający korzystny wpływ na skórę. Przechowujemy je zazwyczaj w temperaturze pokojowej, unikając kontaktu ze słońcem i wilgocią.

Magda