Tydzień temu proponowaliśmy, żebyście podzielili się z nami historiami o tym, dokąd zabieracie kosmetyki Resibo i jak się sprawują. I proszę – odzew był natychmiastowy, i to w dodatku bezpośrednio z wakacji. Na Teneryfę zaprasza pani Sandra Wajda-Kukla. Poczytajcie, jak sprawuje się Resibo na wulkanicznej, gorącej wyspie 🙂
Resibo przyleciało na Teneryfę po raz drugi – za pierwszym razem jako prezent na Dzień Mamy, a teraz z nami w ramach dwutygodniowych wakacji. Resibo towarzyszyło nam przez cały czas (piszę „nam”, gdyż kosmetyków używa również mój mąż). Z kremem ultranawilżającym nie rozstawaliśmy się na krok, zawsze przed wyjściem lądował w torbie naszej trzymiesięcznej córeczki. Mimo że przylecieliśmy w październiku, na Teneryfie było i jest upalnie, około 30 stopni, dzięki kremowi ultranawilżającemu z filtrem nasze twarze pięknie się opaliły, a nie spaliły, a co najważniejsze – codziennie były super nawilżone i promienne.
Na Teneryfę również zabraliśmy olejek do demakijażu, tonik i krem odżywczy. Te kosmetyki sprawdziły się głównie w domu po całodniowym zwiedzaniu. Olejek super oczyszczał nasze twarze, tonik je odświeżał, a krem rewelacyjnie je nawilżał i regenerował. Tonik także sprawdził się jako podręczna mgiełka oczyszczająca i odświeżająca twarz zaraz po wyjściu z plaży. Oczywiście po zastosowaniu toniku zawsze pamiętaliśmy o nałożeniu kremu ultranawilżającego. Dla nas idealne połączenie poza domem biorąc pod uwagę, że nie wszędzie można było się odświeżyć.
Teneryfa jest bardzo malowniczą wyspą, oprócz wulkanicznego pejzażu można tu zobaczyć wiele roślin, na tle których produkty z Resibo wyglądają cudownie. Wielokolorowe opakowanie idealnie wpasowało się w tutejszy krajobraz. Co można zobaczyć na zdjęciach zrobionych przez nas podczas podróżowania wzdłuż i wszerz wyspy.
Niestety, na dniach nasza przygoda na Teneryfie się już kończy, ale na pewno nie kończy się nasza przygoda z kosmetykami Resibo.
Pozdrawiamy serdecznie jeszcze z Teneryfy
Sandra, Artur i Adelka






Jako osoba, która ma kilkunastoletnie doświadczenie w makijażu
permanentnym, również jako właściciel centrum makijażu i salonu
kosmetologicznego z całym przekonaniem podpisuję się pod poradami Pani
Magdaleny. Od siebie jeszcze dodam komentarz dotyczący samej trwałości
makijażu permanentnego. Faktycznie jest tak, że odpowiednia pielęgnacja
(niestosowanie tłustych, za to nawilżających kremów, niestosowanie
peelingów chemicznych i mechanicznych) może poprawić trwałość makijażu
permanentnego, ale w dalszym ciągu nie będzie on estetycznie prezentował
się dłużej, niż kilkanaście miesięcy. Dobrej jakości, certyfikowane
barwniki wbrew pozorom, nie są trwałe “na zawsze” – tak działają tylko
barwniki do tatuażu. Tych w makijażu permanentnym powinno się unikać,
ponieważ utrudniają skorygowanie kształtu kreski, brwi etc., a jest to
konieczne z biegiem czasu. Nasze rysy twarzy ulegają zmianom z wiekiem,
dlatego dobrze wykonany makijaż permanentny umożliwia wprowadzanie
korekt w trakcie zabiegu dopigmentowania, który powinien być
przeprowadzany mniej więcej raz w roku. Po zabiegu i na co dzień należy
makijaż permanentny nawilżać i nie doprowadzać do nadmiernego
przesuszenia i złuszczania naskórka w większym stopniu, niż ma to
miejsce naturalnie. Zabronione jest zdrapywanie strupków, bo może to
spowodować usunięcie razem z nimi barwnika i powstanie „dziur” w
makijażu.
Bardzo nas to cieszy 🙂 Fajnie, jak opinię fachowca podziela drugi fachowiec 🙂