Minął czas jakiś i moje dziecko zaczęło namiętnie oglądać „Wiem, co jem” na TVN Style. I tak zaczęła się w naszym domu ekożywieniowa rewolucja.
Najpierw na zakupach moja kilkuletnia wówczas córka każdą rzecz, jaką wrzucałam do kosza natychmiast wyciągała i na głos czytała skład, szczególnie podkreślając wszystkie substancje, których nazwy zaczynały się od E i tym podobnych. Oczywiście, nie wiedziała jeszcze wtedy, że wiele z tych „E” produktów było pochodzenia naturalnego, więc podchodziła bardzo ortodoksyjnie do wszelkich tego rodzaju zapisów. I trafiło na fix do bolognese.
„Mamo, ty to dodajesz do naszego spaghetti?! – krzyknęła przerażona. – Już więcej go nie zjem”.
Cóż było robić? Z koszyka wszystkie podejrzane E wyrzuciłam, a w smartfonie zaczęłam kręcąc się z koszykiem po sklepie guglować przepisy na bolognese bez fixu. I tak oto wylądowały w nim jeszcze boczek, seler naciowy i czerwone wino. A zamiast mięsa wieprzowo-wołowego – czysta mielona wołowina. Do mojego sosu nie użyłam ani jednej sztucznej przyprawy. I choć po raz pierwszy w życiu zwykły sos do spaghetti gotowałam prawie tyle co moja mama bigos, to efekt… był nie do opowiedzenia.
I od tamtej pory, kiedy tylko jest to możliwe, zamieniam E na eko. Przeszkodą do osiągnięcia pełnego sukcesu jest permanentny brak czasu. Bo ekologia wymaga zwolnienia… i jeżdżenia z koszykiem po markecie trochę wolniej niż po autostradzie. Ale… wszystko jest do zrobienia!



Jako osoba, która ma kilkunastoletnie doświadczenie w makijażu
permanentnym, również jako właściciel centrum makijażu i salonu
kosmetologicznego z całym przekonaniem podpisuję się pod poradami Pani
Magdaleny. Od siebie jeszcze dodam komentarz dotyczący samej trwałości
makijażu permanentnego. Faktycznie jest tak, że odpowiednia pielęgnacja
(niestosowanie tłustych, za to nawilżających kremów, niestosowanie
peelingów chemicznych i mechanicznych) może poprawić trwałość makijażu
permanentnego, ale w dalszym ciągu nie będzie on estetycznie prezentował
się dłużej, niż kilkanaście miesięcy. Dobrej jakości, certyfikowane
barwniki wbrew pozorom, nie są trwałe “na zawsze” – tak działają tylko
barwniki do tatuażu. Tych w makijażu permanentnym powinno się unikać,
ponieważ utrudniają skorygowanie kształtu kreski, brwi etc., a jest to
konieczne z biegiem czasu. Nasze rysy twarzy ulegają zmianom z wiekiem,
dlatego dobrze wykonany makijaż permanentny umożliwia wprowadzanie
korekt w trakcie zabiegu dopigmentowania, który powinien być
przeprowadzany mniej więcej raz w roku. Po zabiegu i na co dzień należy
makijaż permanentny nawilżać i nie doprowadzać do nadmiernego
przesuszenia i złuszczania naskórka w większym stopniu, niż ma to
miejsce naturalnie. Zabronione jest zdrapywanie strupków, bo może to
spowodować usunięcie razem z nimi barwnika i powstanie „dziur” w
makijażu.
Bardzo nas to cieszy 🙂 Fajnie, jak opinię fachowca podziela drugi fachowiec 🙂