Kuchnia roślinna staje się coraz bardziej popularna. Tymczasem dla wielu z nas jedzenie mięsa to coś, z czym mamy do czynienia od dziecka. Jesteśmy od małego przyzwyczajeni do schabowego z ziemniakami i surówką. No, taką nie za dużą porcją tej surówki 😉 Mięsne dania to często nasze smaki dzieciństwa. A jak można walczyć ze smakami dzieciństwa? I czy w ogóle się da? Da się! I można. A nawet trzeba i warto, bo kuchnia wegańska jest bardzo zdrowa, a w dodatku naprawdę pyszna. Podpowiem Wam cztery naprawdę małe i łatwe do wykonania kroki.
Krok 1 – Zrób wegańską wersję swojego ulubionego dania
To chyba najprostszy krok, jaki możemy zrobić. A przecież nawet najdalsza podróż zaczyna się od małego kroku. Pomyśl, jakie jest Twoje ulubione danie – takie, którym nigdy się nie możesz najeść? Może to pizza? Wspaniale, bo już samo ciasto na pizzę jest wegańskie. To mąka, woda, drożdże i odrobina soli. Sos do pizzy też jest wegański. To pomidory, cebula, czosnek, bazylia i przyprawy. Na pizzę nałóż dowolne roślinne dodatki. A ser? Hmm… wiadomo, że ten ciągnący się przy odrywaniu każdego kawałka jest najlepszy. Co z tym zrobić? Kupić wegański ser do pizzy! W Internecie jest już pełno takich produktów. Podobnie jak pomysłów na „weganizację” kuchni.
Krok 2 – Stopniowo eliminuj z diety produkty odzwierzęce
Dziś podaję Wam kolejny całkiem łatwy krok w stronę diety roślinnej. Pomyślcie, co dziś zjecie na obiad… Co widzicie na talerzu? Czy jest na nim kawałek mięsa? Albo więcej kawałków? Na przykład w gulaszu? A może to jest sos bolognese? Oj, ciężko będzie zweganizować takie danie, prawda? A nieprawda! Sos boloński to przede wszystkim warzywa i przyprawy. Spróbuj go zrobić bez mięsa, a na pewno niewiele stracisz. A jeśli już koniecznie chcesz, żeby w sosie pływały większe kawałki czegoś, wybierz roślinną alternatywę mięsa mielonego, która do złudzenia przypomina wyglądem, a nawet smakiem… wołowinę! A krówki niech cieszą się swoim życiem na pastwiskach.
Krok 3 – Zrób sobie wegański dzień, weekend albo tydzień
Jak tam Twoje pierwsze małe kroki w stronę wegańskiego jedzenia? Niecierpliwie czekamy na relację. Dzisiaj trochę większy krok – wegański dzień, a może weekend albo na bogato – cały tydzień! To już trochę wyższa szkoła jazdy, bo trzeba sobie opracować menu, tak dobierając potrawy, alby diet była zbilansowana i bogata we wszystkie niezbędne składniki odżywcze. Często mówi się, że weganie jedzą za mało białka czy wapnia, które nieweganie dostarczają organizmowi jedząc produkty odzwierzęce. Jeśli faktycznie nie zbilansuje się odpowiednio diety, to i nieweganie nie dostarczają sobie potrzebnych witamin i minerałów. Bo ile ich jest w takim na przykład… fast foodzie? Na naszym story znajdziesz dzisiaj podpowiedzi roślinnego menu na cały dzień, weekend i tydzień. Jeśli zechcesz z nich skorzystać, koniecznie pochwal się zdjęciami.
Krok 4 – Zacznij zbierać wegańskie przepisy
Na koniec naszego październikowego ekowyzwania zachęcamy Was zrobienia kroku, który jest również mały i prosty, ale tylko z pozoru, bo… samo zbieranie przepisów na wegańskie potrawy to nie wszystko. Najważniejsze – zacząć je po prostu robić. Jak zacząć? Jest takie jedno danie, które nawet zatwardziałych mięsożerców wprawia w zdumienie, gdy jej spróbują, nie wiedząc, że bazą do niej są wyłącznie roślinne składniki. To smalec z fasoli. Jest łatwy do robienia, przepyszny, przez co bywa królem niejednej imprezy i znika błyskawicznie, a co najważniejsze – jest tak zdrowy i niskokaloryczny, że nawet osoby dbające o linię mogą go jeść niemal w każdych ilościach! Przepis – ten i wiele innych znajdziecie na naszym dzisiejszym story. Jeśli postanowicie ich spróbować, nie zapomnijcie wysłać do nas zdjęć i opinii.
Pamiętajcie, że kuchnia wegańska to jeszcze nie weganizm. To dopiero początek życia w poszanowaniem praw zwierząt, czyli całkowitej rezygnacji ze wszystkich produktów, które w jakikolwiek sposób mogą te prawa naruszać albo przyczyniać się do cierpienia zwierząt. To eliminacja ze skórzanych butów, torebek, ubrań i wielu, wielu innych przedmiotów codziennego użytku do których produkcji wykorzystano surowce odzwierzęce. Także kosmetyków.



Jako osoba, która ma kilkunastoletnie doświadczenie w makijażu
permanentnym, również jako właściciel centrum makijażu i salonu
kosmetologicznego z całym przekonaniem podpisuję się pod poradami Pani
Magdaleny. Od siebie jeszcze dodam komentarz dotyczący samej trwałości
makijażu permanentnego. Faktycznie jest tak, że odpowiednia pielęgnacja
(niestosowanie tłustych, za to nawilżających kremów, niestosowanie
peelingów chemicznych i mechanicznych) może poprawić trwałość makijażu
permanentnego, ale w dalszym ciągu nie będzie on estetycznie prezentował
się dłużej, niż kilkanaście miesięcy. Dobrej jakości, certyfikowane
barwniki wbrew pozorom, nie są trwałe “na zawsze” – tak działają tylko
barwniki do tatuażu. Tych w makijażu permanentnym powinno się unikać,
ponieważ utrudniają skorygowanie kształtu kreski, brwi etc., a jest to
konieczne z biegiem czasu. Nasze rysy twarzy ulegają zmianom z wiekiem,
dlatego dobrze wykonany makijaż permanentny umożliwia wprowadzanie
korekt w trakcie zabiegu dopigmentowania, który powinien być
przeprowadzany mniej więcej raz w roku. Po zabiegu i na co dzień należy
makijaż permanentny nawilżać i nie doprowadzać do nadmiernego
przesuszenia i złuszczania naskórka w większym stopniu, niż ma to
miejsce naturalnie. Zabronione jest zdrapywanie strupków, bo może to
spowodować usunięcie razem z nimi barwnika i powstanie „dziur” w
makijażu.
Bardzo nas to cieszy 🙂 Fajnie, jak opinię fachowca podziela drugi fachowiec 🙂