Mięso też jest eko

A właściwie tytuł powinien brzmieć „eko-mięso też istnieje”. Sprawdziłam, bo Dobrusia serwuje nam tutaj cudne przepisy na ekologiczne potrawy wegańskie. Ale przecież ja – jak już wspomniałam w swoim pierwszym wpisie – jestem od tego, by ekologię wprowadzać pod strzechy, a pod strzechami żyją w większości mięsożercy. Na przykład częsta bohaterka tych wpisów – moja córka.

Moje dziecko jest totalnie i absolutnie mięsożerne. Nie marudzi, jak dostaje surówkę do obiadu i uwielbia ruskie pierogi, przepada za rybami i owocami morza, jednak gdy na talerzu pojawia się efekt uboju drobiu, świń czy bydła, zawsze słyszę to samo „MIĘSKO!” i widzę na twarzy mojej córki nieskalaną niczym radość. Cóż… ja mam podobnie, więc postanowiłam zgłębić dzisiaj mięsną tkankę globalnej sieci. A właściwie – eko-mięsną.

I cóż się okazało? Że mięsożerni ekolodzy mają naprawdę spory wybór miejsc – e-sklepów – w których mogą nabyć nie tylko wędliny, ale też surowe mięso. Można kupić wszystko – począwszy od eko-udek kurczaka poprzez eko-parówki, eko-kiełbasę, eko-polędwicę aż po ekologiczne żołądki drobiowe czy surową eko-szynkę. W najbardziej rozbudowanym e-sklepie (bez kryptoreklam) zamówienie dostarczy Wam do domu kurier.

A więc można być eko będąc mięsożercą, tyle że… trzeba być nieźle sytuowanym. O ile w zwykłym sklepie za taką weźmy na przykład porcję rosołową zapłacimy czasem ledwie powyżej złotówki, o tyle w eko-e-sklepie mięsnym – ponad osiem złotych! Różnica spora, więc póki co… Hmm… wegetariankami z córką już raczej nie zostaniemy, ale na eko-zakupy mięsne poczekamy, aż się porządnie wzbogacimy 😉

Udostępnij
Przypnij
Szepnij
KOMENTARZE

Co myślisz o artykule?

2 komentarze
1 lipca 2018

Jako osoba, która ma kilkunastoletnie doświadczenie w makijażu
permanentnym, również jako właściciel centrum makijażu i salonu
kosmetologicznego z całym przekonaniem podpisuję się pod poradami Pani
Magdaleny. Od siebie jeszcze dodam komentarz dotyczący samej trwałości
makijażu permanentnego. Faktycznie jest tak, że odpowiednia pielęgnacja
(niestosowanie tłustych, za to nawilżających kremów, niestosowanie
peelingów chemicznych i mechanicznych) może poprawić trwałość makijażu
permanentnego, ale w dalszym ciągu nie będzie on estetycznie prezentował
się dłużej, niż kilkanaście miesięcy. Dobrej jakości, certyfikowane
barwniki wbrew pozorom, nie są trwałe “na zawsze” – tak działają tylko
barwniki do tatuażu. Tych w makijażu permanentnym powinno się unikać,
ponieważ utrudniają skorygowanie kształtu kreski, brwi etc., a jest to
konieczne z biegiem czasu. Nasze rysy twarzy ulegają zmianom z wiekiem,
dlatego dobrze wykonany makijaż permanentny umożliwia wprowadzanie
korekt w trakcie zabiegu dopigmentowania, który powinien być
przeprowadzany mniej więcej raz w roku. Po zabiegu i na co dzień należy
makijaż permanentny nawilżać i nie doprowadzać do nadmiernego
przesuszenia i złuszczania naskórka w większym stopniu, niż ma to
miejsce naturalnie. Zabronione jest zdrapywanie strupków, bo może to
spowodować usunięcie razem z nimi barwnika i powstanie „dziur” w
makijażu.

22 stycznia 2019

Bardzo nas to cieszy 🙂 Fajnie, jak opinię fachowca podziela drugi fachowiec 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *