Według badań z 2014 roku co drugi Polak (!) ma nadwagę lub jest otyły, a 1,5 mln mieszkańców kraju nad Wisłą choruje na otyłość olbrzymią, którą leczyć można już tylko operacyjnie. Ostro wypowiadająca się na temat otyłości Czerwińska jest jednak krytykowana. I powiem Wam, że nie potrafię zrozumieć, dlaczego.
Bo przecież nie można udawać, że coś, co przez Światową Organizację Zdrowia jest uznawane za chorobę, jest czymś normalnym. Nie można udawać, że coś, co niszczy nasze zdrowie, powoduje cukrzycę, nadciśnienie, choroby serca, stawów i wiele innych schorzeń, a często także jest skutkiem lub przyczyną depresji, jest czymś normalnym. Otyłość jest także niepełnosprawnością! Ilu rzeczy nie mogą zrobić ludzie otyli?!
Kiedy człowiek łapie grypę, natychmiast podejmuje leczenie – nieważne, czy sposobami domowymi, czy medycznymi. Ale jednak. A kiedy dopada go otyłość? Brnie w nią dalej! A im więcej takich ludzi wokół, tym bardziej czuje się usprawiedliwiony.
Żeby było jasne – daleko mi do piętnowania ludzi z nadwagą, osób, które od dziecka są pulchniejsze, większe niż inne, nie znoszę też chudzielców typu „skóra i kości”, choćby dlatego, że jak mawiał mój fizyk w liceum – mężczyzna nie pies, na kości się nie rzuca 😉 Nobody’s perfect – to prawda. Są niscy i wysocy. Szczupli i krąglejsi. Ładniejsi i brzydsi. Każdy ma coś, co mu się w nim samym nie podoba. Cellulit, rozstępy, znamiona, nogi za długie, za krótkie, włosy kręcone, proste. Nikt nie jest doskonały nawet sam dla siebie. Ale to jest właśnie piękne. Kiedy jednak akceptacja niedoskonałości zamienia się w patologię, a jedzenie staje się – jak mówi Agnieszka Czerwińska – po prostu nałogiem, to coś zaczyna być nie tak.
Dlatego cieszę się z tego nowego trendu, w którym coraz więcej w mediach jest cykli typu „Odważ(e)ni” w TVN-ie, gdzie młodziutka, 26-letnia aktorka Dominika Gwit promuje osoby walczące z otyłością. Ona sama schudła 80 kg w rok! Połóżcie w jednym miejscu 80 worków cukru. Dopiero wtedy widać, ile tego „ciała” było więcej. A de facto jest tak, że np.
półtorakilogramowa nadwaga w okolicach brzucha rozkłada się w tej części ciała jak 3 kg piersi z kurczaka!
Dziś jadąc do Warszawy słuchałam radia, gdzie debatę prezydencką przyćmił – jak dla mnie – całkiem inny news: co piąte polskie dziecko w wieku szkolnym jest otyłe lub ma nadwagę, a nasze dzieci tyją najszybciej w Europie! Otyłość już nie jest chorobą. To prawdziwa epidemia. Dlatego trudno się na nią godzić i trzeba zacząć myśleć o solidnym wsparciu osób, które borykają się z tym problemem. Wsparciu całościowym, także psychologicznym. Oczywiście, nic na siłę. Bo też innych chorób nikt na siłę, poza gruźlicą, nie leczy 🙂
Wszyscy lubimy jeść. Ale warto zmienić w tym, co jemy, ilość na jakość. W Polsce to proste, bo można u nas kupić już najbardziej wyszukane produkty.
Bo czasem wystarczy jeden krok w dobrą stronę. Np. zamiast w stronę McDonalda – w stronę warzywniaka. Bo wszystko jest dla ludzi. Ale we wszystkim trzeba zachować umiar. Bo warto nad sobą pracować. Bo warto się zmęczyć, co uwalnia hormony szczęścia lepiej niż tabliczka czekolady 😉




Jako osoba, która ma kilkunastoletnie doświadczenie w makijażu
permanentnym, również jako właściciel centrum makijażu i salonu
kosmetologicznego z całym przekonaniem podpisuję się pod poradami Pani
Magdaleny. Od siebie jeszcze dodam komentarz dotyczący samej trwałości
makijażu permanentnego. Faktycznie jest tak, że odpowiednia pielęgnacja
(niestosowanie tłustych, za to nawilżających kremów, niestosowanie
peelingów chemicznych i mechanicznych) może poprawić trwałość makijażu
permanentnego, ale w dalszym ciągu nie będzie on estetycznie prezentował
się dłużej, niż kilkanaście miesięcy. Dobrej jakości, certyfikowane
barwniki wbrew pozorom, nie są trwałe “na zawsze” – tak działają tylko
barwniki do tatuażu. Tych w makijażu permanentnym powinno się unikać,
ponieważ utrudniają skorygowanie kształtu kreski, brwi etc., a jest to
konieczne z biegiem czasu. Nasze rysy twarzy ulegają zmianom z wiekiem,
dlatego dobrze wykonany makijaż permanentny umożliwia wprowadzanie
korekt w trakcie zabiegu dopigmentowania, który powinien być
przeprowadzany mniej więcej raz w roku. Po zabiegu i na co dzień należy
makijaż permanentny nawilżać i nie doprowadzać do nadmiernego
przesuszenia i złuszczania naskórka w większym stopniu, niż ma to
miejsce naturalnie. Zabronione jest zdrapywanie strupków, bo może to
spowodować usunięcie razem z nimi barwnika i powstanie „dziur” w
makijażu.
Bardzo nas to cieszy 🙂 Fajnie, jak opinię fachowca podziela drugi fachowiec 🙂