O tym, że jesteśmy dziećmi (dla naszych rodziców chyba do końca życia – ich lub naszego, bo i tak bywa, niestety – zawsze), często zapominamy. Zawsze wydaje nam się, że gdy dorastamy, osiągamy dorosłość, hucznie obchodzimy swoje osiemnaste urodziny, dostajemy dowód, idziemy na studia czy do pracy, zakładamy rodziny, mamy dzieci, to jesteśmy już DOROŚLI. Wielu rodziców na tym poprzestaje. „Jestem dorosły. Jestem rodzicem. Ma być tak, jak ja chcę. To ja mam rację, bo… jestem dorosły”. Ale czy na pewno?
Kiedy się tak dokładnie temu przyjrzeć, tacy dorośli to my znów nie jesteśmy. Przypomnijcie sobie, ile razy bawiliście się ze swoimi dziećmi, jak… dzieci? Ile razy chcieliśmy z naszymi dorastającymi córkami czy synami rozmawiać jak równi z równymi? Ile razy chcieliśmy czuć, że oni czują, że ich rozumiemy, że odwrotnie?… Ile razy będąc już dorosłymi pomyśleliśmy „Kurczę, ja to się właściwie czuję na 20 lat, a mam 35”? I to jest piękne! Bo fajnie jest zachować w sobie dziecko. Tak długo, jak tylko się da. Mieć ten swój bagaż doświadczeń, który przecież każdy gromadzi wraz z upływającym czasem. Ale też zachować w sobie tę dziecięcą beztroskę i radość życia. To bardzo trudne. Ale nie niemożliwe. Wręcz przeciwnie – wystarczy tylko chcieć i pracować nad sobą.
Jak obudzić w sobie dziecko? Sposobów jest wiele. Właściwie każdy jest dobry. Po prostu cieszcie się rzeczami małymi. Jak dzieci. Spójrzcie na nie, jak niewiele im do szczęścia potrzeba. I naśladujcie.
A więc… z okazji minionego Dnia Matki i zbliżającego się Dnia Dziecka życzę i rodzicom, i dzieciom, aby zawsze mieli dziecko w sobie. A jeśli nie mają, niech je w sobie jak najszybciej obudzą.
Pssst! Kochani, w ten sposób będziemy zawsze świętować 😉



Jako osoba, która ma kilkunastoletnie doświadczenie w makijażu
permanentnym, również jako właściciel centrum makijażu i salonu
kosmetologicznego z całym przekonaniem podpisuję się pod poradami Pani
Magdaleny. Od siebie jeszcze dodam komentarz dotyczący samej trwałości
makijażu permanentnego. Faktycznie jest tak, że odpowiednia pielęgnacja
(niestosowanie tłustych, za to nawilżających kremów, niestosowanie
peelingów chemicznych i mechanicznych) może poprawić trwałość makijażu
permanentnego, ale w dalszym ciągu nie będzie on estetycznie prezentował
się dłużej, niż kilkanaście miesięcy. Dobrej jakości, certyfikowane
barwniki wbrew pozorom, nie są trwałe “na zawsze” – tak działają tylko
barwniki do tatuażu. Tych w makijażu permanentnym powinno się unikać,
ponieważ utrudniają skorygowanie kształtu kreski, brwi etc., a jest to
konieczne z biegiem czasu. Nasze rysy twarzy ulegają zmianom z wiekiem,
dlatego dobrze wykonany makijaż permanentny umożliwia wprowadzanie
korekt w trakcie zabiegu dopigmentowania, który powinien być
przeprowadzany mniej więcej raz w roku. Po zabiegu i na co dzień należy
makijaż permanentny nawilżać i nie doprowadzać do nadmiernego
przesuszenia i złuszczania naskórka w większym stopniu, niż ma to
miejsce naturalnie. Zabronione jest zdrapywanie strupków, bo może to
spowodować usunięcie razem z nimi barwnika i powstanie „dziur” w
makijażu.
Bardzo nas to cieszy 🙂 Fajnie, jak opinię fachowca podziela drugi fachowiec 🙂