Olej olej? Nic z tych rzeczy!

Dzisiaj mam taki plan, żeby się wtrącić w nie moją działkę. Chociaż co tam – nie moją! Kosmetyki to przecież także moja, babska sprawa, prawda? Rzecz zatem będzie o naszym olejku do demakijażu. Tak, tak… właśnie tym, od którego zaczęła się w ogóle marka Resibo…

Ze mną i z tym olejkiem to było tak. Mam cerę naczynkową. Kto ma, ten wie, że to i tak lepiej niż wrażliwą (naczynka zawsze można przecież zatapetować podkładem ;)). Ale też ten, a właściwie ta, która ma taką cerę, wie również, jak trudno się z nią żyje. Słońce? Unikać! Zimowe zmiany temperatur? Tragedia. Sauna? Wstęp surowo wzbroniony! Zakazów jest zresztą znacznie więcej. Alkohol? Lepiej nie. Itd. itp. Ciągle coś „na nie”.

 Przerobiłam już wszystkie kosmetyki do cery naczynkowej, jakie są na rynku i owszem, po wielu próbach znalazłam wśród nich to, co mi odpowiada.

Ale o ile z kremami sytuacja się jakoś ustabilizowała, o tyle wciąż mam problemy z kosmetykami do demakijażu. Jestem fanką płynów micelarnych. Nasz okazał się genialny! Ale olejek?… Eee, próbowałam i ciągle miałam wrażenie, że temperatura twarzy mi się podnosi. Mówię sobie „olej olej, płyn wystarczy”. Zadzwoniłam więc do Eweliny i mówię: „Wszystkie kosmetyki są genialne, ale olejek nie jest dla mnie”. Przyjęła to ze stoickim spokojem, mówiąc, że moja cera może mieć inne wymagania.

olejek_resibo_kosmetyki_naturalne

Ale porobiło się tak, że skończył mi się płyn micelarny i nie zdążyłam na czas zamówić nowego. No więc… chciał, nie chciał, musiał chwycić za olejek… I oto, co się stało. Tak jak pisała kiedyś Magda –

 jeśli nawet czujesz, że coś jest nie tak, odstaw kosmetyk i wróć do niego.

Wróciłam. I muszę powiedzieć Wam, że na dobre. Bo olejek do demakijażu Resibo jest genialny! Tyle że ja najwyraźniej za tym geniuszem nie nadążałam. Zamiast ściereczkę przykładać i w ten sposób zmywać makijaż (idzie świetnie!), ja nią tarłam twarz, jakby to była podłoga! No cóż… nauczka dwa w jednym: pierwsza – że warto wejść do tej samej kosmetycznej rzeki dwa razy, druga – że twarz to nie podłoga 😉

No i jeszcze jedna ważna rzecz na koniec – cera po demakijażu olejkiem… Zróbcie to i dotknijcie jej później. To uczucie… BEZCENNE!

Udostępnij
Przypnij
Szepnij
KOMENTARZE

Co myślisz o artykule?

2 komentarze
22 lipca 2019

Super 🙂 Ja też zachęcam kogo mogę do picia kranówki, jakoś trzeba ten plastik ograniczać. Aczkolwiek gdyby nie filtr odwróconej osmozy, nie piłabym wody z kranu. Nie wszędzie niestety woda jest idealnie czysta, a w takiej sytuacji ufam, że mam po prostu oczyszczoną wodę w kranie maksymalnie + mam wkład wysoko mineralizujący w filtrze 😉 Dla mnie bomba.

22 lipca 2019

Super! Co do czystości wody – to niestety najczęściej problem tych ostatnich rur, które ją doprowadzają. A inwestycja w filtr odwróconej osmozy szybko się zwraca, gdy nie kupujemy wody butelkowanej 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *