Idzie jesień, rozpoczyna się szkoła, kończą lub skończyły urlopy, wkrótce też trzeba będzie zająć się spustoszeniem, jakie na naszej skórze poczyniło letnie słońce. Dużo pracy przed nami! Bedzie o czym pisać. I napiszemy! Od przyszłego tygodnia, mam nadzieję, ruszymy z artykułami na tematy poświęcone odpowiedniej pielęgnacji.
Dziś jednak tylko krótka wypowiedź, ponieważ, drogie czytelniczki i czytelnicy,
pięć dni temu mój świat zwariował – pojawił się na nim malutki człowieczek, ważące 2700 gr ogromne szczęście – mój synek Łukaszek.
Jego pojawienie się było dla mnie niespodzianką, śpieszno mu było bowiem na ten świat i wziął z zaskoczenia mnie i mojego męża prawie trzy tygodnie przed planowanym terminem.
Cała moja uwaga w te dni skupiona jest wyłącznie na nim, wiec żeby nie pomylić wszystkiego, nie napisać jakichś głupot, do pełnowartościowych artykułów wrócimy w przyszłym tygodniu, mam nadzieję… 😉



Super 🙂 Ja też zachęcam kogo mogę do picia kranówki, jakoś trzeba ten plastik ograniczać. Aczkolwiek gdyby nie filtr odwróconej osmozy, nie piłabym wody z kranu. Nie wszędzie niestety woda jest idealnie czysta, a w takiej sytuacji ufam, że mam po prostu oczyszczoną wodę w kranie maksymalnie + mam wkład wysoko mineralizujący w filtrze 😉 Dla mnie bomba.
Super! Co do czystości wody – to niestety najczęściej problem tych ostatnich rur, które ją doprowadzają. A inwestycja w filtr odwróconej osmozy szybko się zwraca, gdy nie kupujemy wody butelkowanej 😉