Kilka razy poruszaliśmy na blogu kwestię czytania składów. Obszerny artykuł na ten temat napisała kiedyś Magda, znajdziecie go tutaj. Dzisiaj napiszę o moich doświadczeniach. Jak pewnie wiele z Was wie, nasze produkty zawsze długo testujemy, zanim wprowadzimy je do naszej oferty, m.in. dlatego w dalszym ciągu jest ich cały czas niewiele – testujemy i ulepszamy kilka kosmetyków na raz, ale dopiero kiedy formuła w 100% nam odpowiada, akceptujemy ją. Najdłużej powstawał olejek do demakijażu. Tworzyłam go, kiedy jeszcze pracowałam na etacie i nie miałam pojęcia, że za parę lat powstanie Resibo 🙂
Wracam do tych wydarzeń nie bez powodu. Właśnie kilka lat temu trafiłam na informację, że do oczyszczania twarzy świetnie nadaje się olej rycynowy. Wiele osób podawało bardzo podobny przepis na stworzenie swojej własnej mieszanki do oczyszczania twarzy. W jej skład zawsze wchodził olej rycynowy, zmieszany z innymi olejami w różnych proporcjach. Taką mieszankę oczywiście wypróbowałam, a nawet testowały ją moje koleżanki, całkiem z niej zadowolone. Na szczęście produkt trafił w ręce mojej koleżanki, która jest posiadaczką wybitnie suchej skóry. Na twarzy koleżanki szybko pojawiły się suche placki, skóra zaczęła się łuszczyć… Jak najszybciej udała się z prośbą o pomoc do swojej kosmetyczki. A ja przepraszam ją za ten eksperyment do dzisiaj…
Dlaczego napisałam, że kosmetyk „na szczęście” trafił do wspomnianej koleżanki, mimo opłakanych skutków na jej twarzy? Dlatego, że dzięki temu mogłam szybko przekonać się, że olej rycynowy to nie jest najlepszy wybór w kontekście pielęgnacji twarzy. W żadnym wypadku – ani cery suchej, ani tłustej czy trądzikowej. Olej ten działa wysuszająco, nawet w połączeniu z innymi olejami, zwłaszcza przy dłuższym stosowaniu. Wysuszenie twarzy nie jest pożądane w żadnym przypadku, wręcz przeciwnie. Przesuszona skóra starzeje się w tempie ekspresowym, jest bardziej podatna na niekorzystny wpływ zanieczyszczeń środowiska, gorzej radzi sobie ze wszelkimi skórnymi przypadłościami – dotyczy to również skóry tłustej.
Dlatego warto przyglądać się składom, nawet tym, które są naturalne. Wiele razy pisaliśmy, że nie doceniamy siły natury. Myślę, że przykład oleju rycynowego świetnie to obrazuje. Zwłaszcza że olej rycynowy to substancja, której powinny unikać kobiety w ciąży i karmiące piersią. Lata temu w medycynie ludowej stosowany był jako środek poronny.
Olej rycynowy możecie znaleźć w składzie kosmetyków (INCI) pod nazwą: Ricinus Communis Seed Oil lub Castor Oil.
Warto wiedzieć, że olej rycynowy świetnie sprawdzi się w innego typu kosmetykach, a mianowicie w preparatach stymulujących porost włosów lub przeciw ich wypadaniu, ale powinien być nakładany na skórę głowy, żeby nie przesuszyć włosów na ich długości.



Jako osoba, która ma kilkunastoletnie doświadczenie w makijażu
permanentnym, również jako właściciel centrum makijażu i salonu
kosmetologicznego z całym przekonaniem podpisuję się pod poradami Pani
Magdaleny. Od siebie jeszcze dodam komentarz dotyczący samej trwałości
makijażu permanentnego. Faktycznie jest tak, że odpowiednia pielęgnacja
(niestosowanie tłustych, za to nawilżających kremów, niestosowanie
peelingów chemicznych i mechanicznych) może poprawić trwałość makijażu
permanentnego, ale w dalszym ciągu nie będzie on estetycznie prezentował
się dłużej, niż kilkanaście miesięcy. Dobrej jakości, certyfikowane
barwniki wbrew pozorom, nie są trwałe “na zawsze” – tak działają tylko
barwniki do tatuażu. Tych w makijażu permanentnym powinno się unikać,
ponieważ utrudniają skorygowanie kształtu kreski, brwi etc., a jest to
konieczne z biegiem czasu. Nasze rysy twarzy ulegają zmianom z wiekiem,
dlatego dobrze wykonany makijaż permanentny umożliwia wprowadzanie
korekt w trakcie zabiegu dopigmentowania, który powinien być
przeprowadzany mniej więcej raz w roku. Po zabiegu i na co dzień należy
makijaż permanentny nawilżać i nie doprowadzać do nadmiernego
przesuszenia i złuszczania naskórka w większym stopniu, niż ma to
miejsce naturalnie. Zabronione jest zdrapywanie strupków, bo może to
spowodować usunięcie razem z nimi barwnika i powstanie „dziur” w
makijażu.
Bardzo nas to cieszy 🙂 Fajnie, jak opinię fachowca podziela drugi fachowiec 🙂