Pamiętam, jakie było moje zdziwienie, gdy zorientowałam się, że przyprawę maggi robi się z lubczyku. W ogóle nie przyszło mi do głowy, że maggi może mieć coś wspólnego z rośliną. Myślałam, że to taka ciemna sól w płynie. A potem przypadkiem w sklepie zobaczyłam pęczek świeżego lubczyku i się zakochałam….
Nic w tym dziwnego, bo zioło to jest od wieków znane jako afrodyzjak. Naukowcy rozkładali lubczyk na czynniki pierwsze, znaleźli w nim wiele dobroczynnych substancji, ale niczego, co mogłoby uchodzić za potwierdzenie teorii o miłosnych właściwościach. Ale ten jego aromat mnie osobiście rozkłada na łopatki.
Moja miłość do lubczyku wzięła się głównie z tego, że kiedy przestałam jeść mięso, przygotowanie dobrej zupy o wyrazistym smaku okazało się dużo trudniejsze. Pęczek świeżego lubczyku podniesie walory smakowe każdego wywaru. Niestety, lubczyk suszony czy wspomniana maggi, czyli wyciąg z korzenia tej rośliny, nie mają już takich właściwości. Dlatego najlepiej zamrażać duże ilości tego ziółka w sezonie. Świetnym rozwiązaniem jest też zrobienie domowych “kostek rosołowych”. Wystarczy poszatkować ulubione świeże zioła, zalać je oliwą i ponakładać do pojemników na lód lub małych plastikowych kubeczków i zamrozić.
W ziołolecznictwie stosowany jest natomiast korzeń lubczyka. Ma silne właściwości moczopędne, więc jest dobry w chorobach nerek i pęchęrza. Ponadto zawarte w nim substancje łagodzą bóle menstruacyjne. Liście natomiast działają wiatropędnie, więc szczególnie warto dodawać je do dań zawierających fasolę czy groch.
W warzywniakach zaczyna się sezon na lubczyk, warto więc bliżej zapoznać się z tym ziołem, bo w połączeniu ze świeżymi warzywami stworzy aromatyczny bulion, który będzie nieodzowną bazą wielu zup czy sosów.



Jako osoba, która ma kilkunastoletnie doświadczenie w makijażu
permanentnym, również jako właściciel centrum makijażu i salonu
kosmetologicznego z całym przekonaniem podpisuję się pod poradami Pani
Magdaleny. Od siebie jeszcze dodam komentarz dotyczący samej trwałości
makijażu permanentnego. Faktycznie jest tak, że odpowiednia pielęgnacja
(niestosowanie tłustych, za to nawilżających kremów, niestosowanie
peelingów chemicznych i mechanicznych) może poprawić trwałość makijażu
permanentnego, ale w dalszym ciągu nie będzie on estetycznie prezentował
się dłużej, niż kilkanaście miesięcy. Dobrej jakości, certyfikowane
barwniki wbrew pozorom, nie są trwałe “na zawsze” – tak działają tylko
barwniki do tatuażu. Tych w makijażu permanentnym powinno się unikać,
ponieważ utrudniają skorygowanie kształtu kreski, brwi etc., a jest to
konieczne z biegiem czasu. Nasze rysy twarzy ulegają zmianom z wiekiem,
dlatego dobrze wykonany makijaż permanentny umożliwia wprowadzanie
korekt w trakcie zabiegu dopigmentowania, który powinien być
przeprowadzany mniej więcej raz w roku. Po zabiegu i na co dzień należy
makijaż permanentny nawilżać i nie doprowadzać do nadmiernego
przesuszenia i złuszczania naskórka w większym stopniu, niż ma to
miejsce naturalnie. Zabronione jest zdrapywanie strupków, bo może to
spowodować usunięcie razem z nimi barwnika i powstanie „dziur” w
makijażu.
Bardzo nas to cieszy 🙂 Fajnie, jak opinię fachowca podziela drugi fachowiec 🙂