Nie da się nie jeść, wiadomo. Śniadanie, lunch, obiad, podwieczorek, kolacja – na codzienne przygotowanie i skonsumowanie potraw schodzi nam sporo czasu. Nuda i pospolitość mogą bardzo łatwo wkraść się w takie rytuały. Równie łatwo możemy się wyrwać ze szponów monotonni i sprawić, by jedzenie na nowo stało się ekscytującą przygodą angażującą wszystkie zmysły. Oto kilka rad, które mogą wam to ułatwić.
Chodzi o dobrą zabawę
“Nie baw się jedzeniem” – słyszeliśmy w dzieciństwie, gdy znudzeni marchewką z groszkiem rysowaliśmy w nich szlaczki i niczym Kopciuszek rozdzielaliśmy danie na czynniki pierwsze.
A ja mówię: baw się! Spraw, by Twoja kanapka stała się dziełem sztuki prosto z hipsterskiego bloga o dziwnych przekąskach, zrób kotletom oczy z oliwek i nos z kawałka marchewki, wymień ślubny talerz z kwiatkami na taki w jaskrawym kolorze.
Podaj przekąski na paterze do owoców, sałatkę w miseczce, a galaretkę w szklance. Zamykaj farsz w papierze ryżowym i faszeruj warzywa, których nigdy byś nie posądziła, że dadzą się faszerować. Baw się kolorami – barw kurkumą i papryką, miksuj zielone rośliny z oliwą i sprawdzaj, co wyjdzie, rób dania kolorystyczne – kto powiedział, że gotowanie nie może być zabawą?
Stół? Nie, dziękuję
Nie musisz wcale jeść przy stole. Przenieś się na taras czy ogród, a jeśli go nie posiadasz, otwórz okno i zjedz posiłek przy parapecie. A jeśli masz widok na ruchliwą ulicę i śmierdzącą fabrykę, to spakuj jedzenie do pojemników, wsiądź w autobus lub samochód i urządź sobie piknik na pierwszym dogodnym skrawku zieleni. A kiedy pada, zaaranżuj piknik na własnym dywanie, zapal świeczki, rozłóż poduszki i czuj się komfortowo.
Celebruj chwilę
Przyznaj się, jak często jesz i robisz coś jeszcze jednocześnie? Przeglądasz pocztę na laptopie, oglądasz jednym okiem ulubiony serial albo gazetkę, myślisz, co masz na dzisiaj do zrobienia albo rozmawiasz z bliskimi. No dobra, jedzenie w milczeniu kojarzy się z surowością i zimnym zamkiem, a nie z celebrowaniem chwili. Ale zastanów się, jak często odwracasz uwagę od jedzenia, od jego konsystencji, faktury, smaku, zapachu i wyglądu.
Zrób taki eksperyment – weź jakiś owoc lub warzywo i spróbuj poświęcić na jego zjedzenie 10 minut. Skup całą swoją uwagę tylko na doznaniach, które płyną z tej czynności, nie uciekaj myślami.
Zdziwisz się, ile radości może dać ci jedno jabłko.
Innym sposobem jest jedzenie z zawiązanymi oczami albo jedzenie bez sztućców, chociaż zapewniam, że jedząc po ciemku szybko zrezygnujesz z noża i widelca. Są restauracje, w których za taki eksperyment płacisz słone pieniądze, możesz mieć to za darmo we własnych pieleszach. Niezależnie od tego, ile uwagi poświęcasz na posiłek, pamiętaj, aby dokładnie gryźć i przeżuwać pokarmy, najlepiej na jeden kęs około trzydziestu ruchów szczęką. I tu nie chodzi już o komfort psychiczny czy doznania, ale o właściwy proces trawienia.
Eksperymentuj
Łącz nieoczywiste smaki, sprawdzaj różne kombinacje. Jeśli zobaczysz w sklepie owoc lub warzywo, którego nigdy nie jadłeś, kup, a potem będziesz się zastanawiać, co z tego zrobić. Internet pełen jest kulinarnych blogów, jeśli nie czujesz w sobie kulinarnej intuicji, zawsze możesz skorzystać z doświadczenia innych. Jeśli natomiast wolisz samodzielnie eksplorować nowe rejony smaków, zaręczam, że taka przygoda sprawi, że już nigdy nie spojrzysz z niechęcią na chleb powszedni.





Jako osoba, która ma kilkunastoletnie doświadczenie w makijażu
permanentnym, również jako właściciel centrum makijażu i salonu
kosmetologicznego z całym przekonaniem podpisuję się pod poradami Pani
Magdaleny. Od siebie jeszcze dodam komentarz dotyczący samej trwałości
makijażu permanentnego. Faktycznie jest tak, że odpowiednia pielęgnacja
(niestosowanie tłustych, za to nawilżających kremów, niestosowanie
peelingów chemicznych i mechanicznych) może poprawić trwałość makijażu
permanentnego, ale w dalszym ciągu nie będzie on estetycznie prezentował
się dłużej, niż kilkanaście miesięcy. Dobrej jakości, certyfikowane
barwniki wbrew pozorom, nie są trwałe “na zawsze” – tak działają tylko
barwniki do tatuażu. Tych w makijażu permanentnym powinno się unikać,
ponieważ utrudniają skorygowanie kształtu kreski, brwi etc., a jest to
konieczne z biegiem czasu. Nasze rysy twarzy ulegają zmianom z wiekiem,
dlatego dobrze wykonany makijaż permanentny umożliwia wprowadzanie
korekt w trakcie zabiegu dopigmentowania, który powinien być
przeprowadzany mniej więcej raz w roku. Po zabiegu i na co dzień należy
makijaż permanentny nawilżać i nie doprowadzać do nadmiernego
przesuszenia i złuszczania naskórka w większym stopniu, niż ma to
miejsce naturalnie. Zabronione jest zdrapywanie strupków, bo może to
spowodować usunięcie razem z nimi barwnika i powstanie „dziur” w
makijażu.
Bardzo nas to cieszy 🙂 Fajnie, jak opinię fachowca podziela drugi fachowiec 🙂