Cichy bohater na jesienną melancholię

Niewątpliwym minusem mieszkania w umiarkowanej strefie klimatycznej jest krótszy okres wegetacyjny. Co prawda czasy, kiedy pomidorom mówiło się “adio” aż do wiosny, już minęły, jednak owoce importowane swoją długotrwałą świeżość często zawdzięczają wpompowanej w nie tablicy Mendelejewa. Dlatego warto przyjrzeć się pomysłom przodków, którzy musieli sobie jakoś radzić bez mandarynek, awokado i melona, a jakoś udawało im się dożyć do wiosny.

Chociaż jeszcze możemy delektować się ostatnimi malinami, jabłkami czy śliwkami, powoli nasza sezonowa spiżarnia zapełniać się będzie warzywami korzennymi – marchwią, pietruszką, burakami, a produkty surowe na talerzu zostaną zastąpione przez przetwory, ciepłe zupy i kiszonki. A wśród nich króluje zakwas buraczany, czyli kiszone buraczki.

W większości domów przypomina się o nim przy okazji świąt, zupełnie niesłusznie, bowiem ten odżywczy probiotyk powinien nam towarzyszyć przez całą jesień i zimę.

Po pierwsze, dlatego że jego przygotowanie i dostępność składników są niesłychanie proste, po drugie, dlatego że to niesamowity odżywczy koktajl, który doda nam energetycznego kopa, gdy jesienna aura zachęca nas do zapadnięcia w sen zimowy.

Co takiego cennego jest w tej prostej potrawie? Kiszone produkty są źródłem bakterii kwasu mlekowego, które ułatwiają nam trawienie, a także witamin z grupy B, odpowiedzialnych między innymi za jakość naszego neuroprzewodnictwa. Niedobory witamin z grupy B objawiają się spadkiem koncentracji czy ogólnym zmęczeniem.

Ponadto kiszone buraki polecane są dla osób borykających się z anemią, są bowiem kopalnią żelaza i odżywiają krew.

Dość szybko można zobaczyć efekty tej “terapii”, gdyż w ciągu miesiąca potrafią znacząco poprawić wyniki badań morfologicznych. Również ze względu na wysoki poziom naturalnego kwasu foliowego polecane są kobietom ciężarnym i planującym dziecko.

Dodawany do kiszonek czosnek wraz z powstałą w wyniku procesów fermentacji witaminą C wzmacnia odporność i chroni przed jesiennymi przeziębieniami. Z rozcieńczonego kwasu można sporządzić orzeźwiający napój, w wersji skoncentrowanej wystarczy kieliszek (łyżka) płynu 1-3 razy dziennie.

Do wykonania potrzebujemy buraków (najlepiej ekologicznych), które obieramy i kroimy w grube plastry. Układamy je ciasno w kamionkowym naczyniu lub słoju, zmieszane z liśćmi laurowymi, zielem angielskim i olbrzymią ilością czosnku (nawet 2-3 główki na kilogram buraków). Całość zalewamy solanką (przegotowana i ostudzona woda z solą mineralną – 1 łyżka na 1 litr), tak aby żaden stały element nie wystawał ponad powierzchnię wody. Aby przyspieszyć proces fermentacji, można dorzucić odrobinę suchego chleba na zakwasie lub dodać łyżkę soku z kiszonej kapusty/wody z ogórków kiszonych. Naczynie kamionkowe dociskamy, a słoik nakrywamy szczelnie gazą. Płyn zacznie być gotowy po 3-5 dniach, można przetrzymać go dłużej. Następnie sok zlać do butelek i przechowywać w lodówce. Pozostałe buraczki można zjeść lub zalać ponownie dodając odrobinę nowych warzyw.

Share on facebook
Udostępnij
Share on pinterest
Przypnij
Share on twitter
Szepnij
KOMENTARZE

Co myślisz o artykule?