Codzienne mycie włosów – szkodliwe czy konieczne?

Wokół tematu pielęgnacji włosów krąży wiele teorii i sporo mitów. Jednym z nich jest pytanie dotyczące częstotliwości mycia włosów. Czy można albo powinno się myć je codziennie? Czy może wręcz jak najrzadziej?

Jak to w kosmetyce bywa, nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, bo i nie ma dwóch takich samych osób i identycznych potrzeb pielęgnacyjnych. To, jak codzienne mycie wpłynie na kondycję skóry głowy i włosy, zależy głównie od szamponu, jakim je potraktujemy. Preparaty z silnymi detergentami (SLS/SLES) mają agresywne działanie mogące zaburzać funkcjonowanie pracy gruczołów łojowych i powodować nadprodukcję łoju. Ponieważ jego nadmiar i zawarty w nim szkodliwy dihydrotestosteron (DHT) blokują ilość tlenu dostarczanego do mieszków włosowych, może to znacznie osłabić włosy, a nawet powodować ich wypadanie. Łysienie androgenowe, w którym głównym winowajcą jest wspomniany DHT, jest jednym z częstszych problemów spotykających głownie mężczyzn, ale nie tylko!

Tak więc stosowanie w codziennej pielęgnacji szamponów mocno oczyszczających, agresywnych jest niewskazane.

Jeśli jednak macie potrzebę codziennego mycia, a przy łojotokowej skórze jest to jak najbardziej korzystne, bardzo ważny jest odpowiedni dobór środka mającego. Najlepsze są delikatne szampony ziołowe przeznaczone do codziennego użytku lub szampony dla dzieci. Ja polecam np. Baby Dream z Rossmanna 😉

Ponadto codzienne mycie pozwala oczyścić włosy i skórę głowy z zanieczyszczeń pochodzących ze środowiska – kurzu, pyłu, które również mają negatywny wpływ na ich kondycję.

Jeśli masz włosy suche, farbowane czy rozjaśnianie i nie widzisz takiej potrzeby, to możesz myć je rzadziej. Biorąc jednak pod uwagę zanieczyszczenie środowiska, mycie raz na tydzień czy jeszcze rzadziej wcale się im nie przysłuży. Warto wtedy sięgnąć po dodatkową pielęgnację w postaci skoncentrowanych serum i masek, ale o tym napiszę w osobnym poście 😉

Udostępnij
Przypnij
Szepnij
KOMENTARZE

Co myślisz o artykule?

2 komentarze
22 lipca 2019

Super 🙂 Ja też zachęcam kogo mogę do picia kranówki, jakoś trzeba ten plastik ograniczać. Aczkolwiek gdyby nie filtr odwróconej osmozy, nie piłabym wody z kranu. Nie wszędzie niestety woda jest idealnie czysta, a w takiej sytuacji ufam, że mam po prostu oczyszczoną wodę w kranie maksymalnie + mam wkład wysoko mineralizujący w filtrze 😉 Dla mnie bomba.

22 lipca 2019

Super! Co do czystości wody – to niestety najczęściej problem tych ostatnich rur, które ją doprowadzają. A inwestycja w filtr odwróconej osmozy szybko się zwraca, gdy nie kupujemy wody butelkowanej 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *