Ostatnich kilka lat mojego życia upłynęło w zawrotnym tempie. Nie żałuję ani chwili, zwłaszcza że w moim przypadku nie oznacza to absolutnie całkowitego oddania się pracy i harowania od rana do nocy. Od lat cenię zasadę odnalezienia „złotego środka” w życiu.
Wiele w tym czasie się zmieniło. A tak naprawdę to nie wiem, co się nie zmieniło. Zaledwie cztery lata wstecz mój dzień wyglądał zupełnie inaczej: w innym miejscu, z innymi ludźmi obok, inną pracą, priorytetami. I patrząc wstecz z jednego jestem niesamowicie dumna – z tego, że nie bałam się podejmować trudnych, ryzykownych decyzji. A może inaczej: bałam się, ale wiedziałam, że jeśli ich nie podejmę, to nie będę tak szczęśliwa, jak chciałabym być.
Szybkie tempo życia: biznes, przyjaciele, podróże, marzenia, zdrowy styl życia. Dzień za dniem mijały jak szalone. A ja czułam się spełniona jak nigdy. I teraz jak wspominam najważniejsze wydarzenia z tego okresu, to od razu wielki uśmiech pojawia się na twarzy 🙂
A od kilku miesięcy wiedziałam, że ten szczęśliwy okres w moim życiu niebawem się skończy… Byłam na to przygotowana i starałam się dobrze zabezpieczyć na tę chwilę. Bo od niedawna zaczął się nowy czas. Czas na bycie mamą. I tym razem nie tylko uśmiech pojawia się na mojej twarzy, ale też łzy szczęścia cisną się do oczu.
I wiedziałam, że to jest moment, kiedy na chwilę trzeba zwolnić, zaufać innym i częściowo powierzyć w dobre ręce swoje biznesowe dziecko. Bo to rodzone jest teraz najważniejsze 🙂
Czy coś w Resibo się zmieni z punktu widzenia naszych klientów, przyjaciół, obserwatorów? Jestem pewna, że nadal będziemy się rozwijać tak dynamicznie jak do tej pory i dostarczać produkty najlepszej jakości. Więc pewnie się zmieni, ale na lepsze. A ja mam nadzieję, że będę miała czas na pisanie cotygodniowych artykułów na bloga. Za mało jestem jeszcze w roli mamy doświadczona, żeby to obiecać, ale grunt to pozytywne nastawienie 😉



Jako osoba, która ma kilkunastoletnie doświadczenie w makijażu
permanentnym, również jako właściciel centrum makijażu i salonu
kosmetologicznego z całym przekonaniem podpisuję się pod poradami Pani
Magdaleny. Od siebie jeszcze dodam komentarz dotyczący samej trwałości
makijażu permanentnego. Faktycznie jest tak, że odpowiednia pielęgnacja
(niestosowanie tłustych, za to nawilżających kremów, niestosowanie
peelingów chemicznych i mechanicznych) może poprawić trwałość makijażu
permanentnego, ale w dalszym ciągu nie będzie on estetycznie prezentował
się dłużej, niż kilkanaście miesięcy. Dobrej jakości, certyfikowane
barwniki wbrew pozorom, nie są trwałe “na zawsze” – tak działają tylko
barwniki do tatuażu. Tych w makijażu permanentnym powinno się unikać,
ponieważ utrudniają skorygowanie kształtu kreski, brwi etc., a jest to
konieczne z biegiem czasu. Nasze rysy twarzy ulegają zmianom z wiekiem,
dlatego dobrze wykonany makijaż permanentny umożliwia wprowadzanie
korekt w trakcie zabiegu dopigmentowania, który powinien być
przeprowadzany mniej więcej raz w roku. Po zabiegu i na co dzień należy
makijaż permanentny nawilżać i nie doprowadzać do nadmiernego
przesuszenia i złuszczania naskórka w większym stopniu, niż ma to
miejsce naturalnie. Zabronione jest zdrapywanie strupków, bo może to
spowodować usunięcie razem z nimi barwnika i powstanie „dziur” w
makijażu.
Bardzo nas to cieszy 🙂 Fajnie, jak opinię fachowca podziela drugi fachowiec 🙂