Resibo – najczęściej zadawane pytania

Wybrałam kilka najczęściej zadawanych pytań dotyczących Resibo oraz takie, które wydały mi się najciekawsze 🙂

Jeśli chodziły Wam po głowie, a nie zdążyliście zapytać, albo po prostu, jesteście ciekawi, o co pytają inni, przeczytajcie poniższy tekst.

  1. Czy kosmetyki są przebadane?

Tak, oczywiście, wszystkie produkty zostały przebadane, zarówno w naszym laboratorium, jak i  w laboratorium zewnętrznym, które mogło wydać obiektywną opinię, nt. m.in. bezpieczeństwa produktu. Nasze produkty były testowane i badane przez prawie trzy lata. Badania jakie zostały przeprowadzone w tym czasie to m.in.: mikrobiologiczne, dermatologiczne, stabilności termicznej, ph, aplikacyjne, użytkowe, ocena bezpieczeństwa, testy alergiczne. Dodatkowo wykonaliśmy testy SPF dla kremu ultranawilżającego oraz badana była również kompatybilność opakowań z produktami.

Dodatkowo, na etapie tworzenia produktu, każdy kosmetyk Resibo, jest przekazywany grupie testerów – są to osoby w różnym wieku, z różnymi typami skóry i problemów skórnych – wydają opinię o produkcie. Ten punkt jest dla nas bardzo ważny, zależy nam na maksymalnym dopasowaniu do oczekiwań klientów.

  1. Czy kosmetyki są testowane na zwierzętach?

Nie, żaden z kosmetyków Resibo, ani żaden z jego składników, nie był testowany na zwierzętach, co potwierdza przyznany nam certyfikat Viva! Dla wegan i wegetarian. Znak jakości potwierdza również brak składników odzwierzęcych w produktach oraz brak składników GMO.

znaczki

  1. Czy talk w kremie ultranawilżającym może powodować „zapychanie” skóry i tworzenie niedoskonałości?

Talk w kremie ultranawilżającym, jest składnikiem filtra mineralnego. Im mniejsza cząsteczka filtra, tym jego większa skuteczność (szczególnie, jeśli chodzi o UVA), ale jednocześnie większe ryzyko przenikania w głąb skóry. Dlatego firma, która jest producentem tego surowca (japoński producent) oblepiła większe cząsteczki talku cząsteczkami dwutlenku tytanu. Skuteczność takiego filtra jest porównywalna z filtrami nano, ale są to na tyle duże agregaty, że nie przenikają w głąb skóry. A więc talk w kremie ultranawilżającym jest dodatkiem składającym się na agregat z filtrem UV (dwutlenek tytanu). Ułatwia on także rozprowadzanie i zmniejsza bielenie. Co więcej, znacząco ogranicza potrzebną do określonej ochrony UV ilość filtra mineralnego, który zapychałby zdecydowanie mocniej.

Średnia wielkość agregatu odpowiada wielkość zmikronizowanego talku o super jakości, a od przeciętnego talku są to około 30 razy (do ok. 200 razy przy gruboziarnistym talku) mniejsze cząsteczki. Oczywiście im mniejsza cząsteczka, tym mniej zapycha. Dlatego ten filtr nie będzie tak bardzo zapychał, jak uczyniłby to zwykły talk.
DSC01869
2. Czy olejek jest odpowiedni dla tłustej skóry?

To jest bardzo powszechne pytanie. Zastanawiałam się skąd się bierze? Myślę, że po pierwsze jest to efekt marketingu produktów do skóry tłustej czy trądzikowej: „beztłuszczowa formuła”, „nie zawiera olejów”, itp. Po drugie wydaje mi się, że jest to efekt błędnego myślenia, że skoro użyję olejów na tłustą skórę, to będzie jeszcze bardziej tłusta.

Rzeczywistość jest odmienna. Tłustą skórą, nazywamy taką, która produkuje zbyt wiele sebum, co powoduje nieestetyczne błyszczenie, często pojawiają się na niej zanieczyszczenia. Użycie produktów oczyszczających z alkoholem (różnego rodzaju żeli, pianek, płynów) lub mydła powoduje zmycie sebum i nadmierne wysuszenie skóry. Na co z kolei nasza cera reaguje nadprodukcją sebum – broni się tworząc warstwę ochronną. Błędne koło.

Olejek dokładnie oczyszcza (zasada z chemii czy z życia codziennego: tłuszcz rozpuszcza tłuszcz), ale nie zaburza naturalnej równowagi skóry. Olej lniany działa regulująco. Abisyński nawilżająco. Awokado koi. A olejek manuka jest antybakteryjny. Przy regularnym używaniu skóra nie musi produkować więcej sebum, oczyszcza się, jest odpowiednio odżywiona.

1

Udostępnij
Przypnij
Szepnij
KOMENTARZE

Co myślisz o artykule?

2 komentarze
1 lipca 2018

Jako osoba, która ma kilkunastoletnie doświadczenie w makijażu
permanentnym, również jako właściciel centrum makijażu i salonu
kosmetologicznego z całym przekonaniem podpisuję się pod poradami Pani
Magdaleny. Od siebie jeszcze dodam komentarz dotyczący samej trwałości
makijażu permanentnego. Faktycznie jest tak, że odpowiednia pielęgnacja
(niestosowanie tłustych, za to nawilżających kremów, niestosowanie
peelingów chemicznych i mechanicznych) może poprawić trwałość makijażu
permanentnego, ale w dalszym ciągu nie będzie on estetycznie prezentował
się dłużej, niż kilkanaście miesięcy. Dobrej jakości, certyfikowane
barwniki wbrew pozorom, nie są trwałe “na zawsze” – tak działają tylko
barwniki do tatuażu. Tych w makijażu permanentnym powinno się unikać,
ponieważ utrudniają skorygowanie kształtu kreski, brwi etc., a jest to
konieczne z biegiem czasu. Nasze rysy twarzy ulegają zmianom z wiekiem,
dlatego dobrze wykonany makijaż permanentny umożliwia wprowadzanie
korekt w trakcie zabiegu dopigmentowania, który powinien być
przeprowadzany mniej więcej raz w roku. Po zabiegu i na co dzień należy
makijaż permanentny nawilżać i nie doprowadzać do nadmiernego
przesuszenia i złuszczania naskórka w większym stopniu, niż ma to
miejsce naturalnie. Zabronione jest zdrapywanie strupków, bo może to
spowodować usunięcie razem z nimi barwnika i powstanie „dziur” w
makijażu.

22 stycznia 2019

Bardzo nas to cieszy 🙂 Fajnie, jak opinię fachowca podziela drugi fachowiec 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *