Saszetka czy słoiczek?

Przed wprowadzeniem marki na rynek stałam przed wieloma wyborami. Jakich składników używać? Czy lepsza jest pompka, czy słoiczek? Czy lepszy wzór w kwiatki, czy abstrakcyjny deseń? I wreszcie czy będziemy mieli próbki?

Dla większości klientów próbki to oczywista oczywistość. Ale dla producenta, zwłaszcza świeżego i z ograniczonym kapitałem, już niekoniecznie. Stworzenie próbek to jest naprawdę spory wydatek, ale z drugiej strony może to być inwestycja. W końcu – jeśli klientowi spodoba się Twój produkt, to być może po niego wróci?

Jeszcze kilka miesięcy temu zastanawiałam się, w jakiej formie te próbki chciałabym przekazać – czy w minisłoiczku, czy w saszetce. Każde rozwiązanie ma swoje plusy i minusy. Zdecydowaliśmy się na próbki w słoiczkach. Dlaczego? Przyjemnie się z nich korzysta i takie maleństwo cieszy oko 🙂 Pojemność jest spora, więc można wykorzystać krem kilka, a nawet kilkanaście razy i sprawdzić, jak rzeczywiście działa. A poza tym takie rozwiązanie było na ten moment w naszym zasięgu finansowym – próbki w saszetkach można zrobić dopiero przy większych ilościach.

11713439_820968164625023_524198528_n

Jakie są nasze wrażenia po kilku miesiącach korzystania z próbek? Z jednej strony pozytywne – podobają się klientom, są wydajne. Ale z drugiej strony okazuje się, że nie zawsze szczelne są takie słoiczki. Część z nich musieliśmy wyrzucić, ale zanim się dowiedzieliśmy o przypadkach kremu o zbyt gęstej, zbitej konsystencji, to część z nich trafiła już do klientów… To był dla nas największy ból. Bo zamiast przekonać do jakości naszych kosmetyków, mogliśmy kilka osób do siebie zrazić. Na szczęście próbki niemal zawsze trafiają do Państwa jako dodatek do zamówienia, więc pozostaje jeszcze produkt o pełnych wymiarach, który ratuje sytuację 🙂

Ale od tygodnia dysponujemy próbkami kremów w saszetkach. Stara i sprawdzona metoda zwyciężyła. Może ich prezencja już nie chwyta za serce, ale mamy pewność, że jakość produktu pozostanie niezmieniona – a to jest dla nas zawsze na pierwszym miejscu.

Udostępnij
Przypnij
Szepnij
KOMENTARZE

Co myślisz o artykule?

2 komentarze
1 lipca 2018

Jako osoba, która ma kilkunastoletnie doświadczenie w makijażu
permanentnym, również jako właściciel centrum makijażu i salonu
kosmetologicznego z całym przekonaniem podpisuję się pod poradami Pani
Magdaleny. Od siebie jeszcze dodam komentarz dotyczący samej trwałości
makijażu permanentnego. Faktycznie jest tak, że odpowiednia pielęgnacja
(niestosowanie tłustych, za to nawilżających kremów, niestosowanie
peelingów chemicznych i mechanicznych) może poprawić trwałość makijażu
permanentnego, ale w dalszym ciągu nie będzie on estetycznie prezentował
się dłużej, niż kilkanaście miesięcy. Dobrej jakości, certyfikowane
barwniki wbrew pozorom, nie są trwałe “na zawsze” – tak działają tylko
barwniki do tatuażu. Tych w makijażu permanentnym powinno się unikać,
ponieważ utrudniają skorygowanie kształtu kreski, brwi etc., a jest to
konieczne z biegiem czasu. Nasze rysy twarzy ulegają zmianom z wiekiem,
dlatego dobrze wykonany makijaż permanentny umożliwia wprowadzanie
korekt w trakcie zabiegu dopigmentowania, który powinien być
przeprowadzany mniej więcej raz w roku. Po zabiegu i na co dzień należy
makijaż permanentny nawilżać i nie doprowadzać do nadmiernego
przesuszenia i złuszczania naskórka w większym stopniu, niż ma to
miejsce naturalnie. Zabronione jest zdrapywanie strupków, bo może to
spowodować usunięcie razem z nimi barwnika i powstanie „dziur” w
makijażu.

22 stycznia 2019

Bardzo nas to cieszy 🙂 Fajnie, jak opinię fachowca podziela drugi fachowiec 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *