Unijny zakaz testowania na zwierzętach
Od 2004 r. w całej Unii Europejskiej istnieje prawny ZAKAZ testowania na zwierzętach jakichkolwiek produktów kosmetycznych, a od 2009 r. – także surowców, z których są wytwarzane, na zwierzętach. Oznacza to, że od tych dat na unijnym rynku nie ma prawa pojawić się jakikolwiek produkt testowany na zwierzętach albo którego choćby jeden składnik przeszedł takie testy. Niestety, są na świecie kraje, w których nie tylko nie ma takiego zakazu, ale też istnieje OBOWIĄZEK przetestowania na zwierzętach kosmetyków sprowadzanych do Chin.
PETA vs marki rejestrujące kosmetyki w Chinach
Skoro w Unii Europejskiej istnieje zakaz testowania na zwierzętach, to dlaczego marki, które świetnie radzą sobie na naszym rynku, są napiętnowane przez międzynarodową organizację PETA, działającą od lat na rzecz zwierząt? PETA jest autorem chyba najgłośniejszych kampanii na rzecz zaprzestania pozyskiwania futer czy właśnie testowania kosmetyków na zwierzętach.
Oto wyjaśnienie. Wszystkie firmy rejestrujące swoje produkty na rynku chińskim, wyrażają również zgodę na przetestowanie swoich produktów na zwierzętach. Nie testują ich we własnym zakresie, tylko czyimiś rękami. Dlatego PETA wskazuje takie marki jako nieszanujące ich praw.
Wyjątek od reguły
Istnieją pewne wyjątki od tej reguły, które opiszę, ponieważ podczas całej Instagramowej burzy pojawiło się wiele nieścisłości, a nawet daleko idących wniosków, jak np. taki, że marki, które sprzedają swoje produkty w krajach azjatyckich, wyrażają zgodę na testowanie. To nie jest prawda. Taki obowiązek istnieje na rynku chińskim.
Hong-Kong – chińskie miasto, własne prawo
Jeden z tych wyjątków to Hong-Kong, dawna kolonia brytyjska przejęta przez Chiny w 1997 roku. Jest to oficjalnie terytorium należące do Chin, ale zachowujące bardzo dużą autonomię, także prawną. Kosmetyki importowane do Hong-Kongu nie muszą być testowane na zwierzętach, a jednocześnie import dotyczy Chin, bo jest to terytorium chińskie.
Cross-boarding
Drugi wyjątek to tzw. cross-boarding, czyli sprzedaż kosmetyków poprzez sklepy internetowe niezarejestrowane w Chinach, które prowadzą wysyłkę do klientów indywidualnych mieszkających na terytorium Chin. Nie jest to typowy import, a po prostu całkowicie legalna sprzedaż. Dla wygody klientów, obniżenia kosztów przesyłki i szybkości dostawy te firmy są najczęściej zarejestrowane właśnie w Hong-Kongu, skąd szybko i łatwo można prowadzić obsługę dostaw. Najważniejsze jest to, że sklep nie może być zarejestrowany w Chinach (z wyjątkiem HK oczywiście) i musi być to sprzedaż do klienta ostatecznego (a nie np. do innego sklepu). Co oznacza, że produktów całkowicie cruelty free nie znajdziecie w komercyjnej sprzedaży czy na półkach sklepowych 🙁
Fajnie te wszystkie wyjątki pokazuje poniższa grafika zrobiona przez Humane Society International, która podobnie jak PETA działa na rzecz ochrony praw zwierząt.
Czy to się zmieni?
Coraz częściej mówi się, że obowiązujące w Chinach przepisy dotyczące testowania na zwierzętach zmienią się. Kiedy to nastąpi? Zapewne nie wcześniej niż za kilka lat. Jest jednak jasno świecące światełko w tunelu, bo w lutym 2017 roku Komisja Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności Parlamentu Europejskiego przyjęła projekt rezolucji, w którym wzywa do wprowadzenia do 2023 r. globalnego zakazu testowania kosmetyków na zwierzętach. Komisja chce, by Parlament Europejski podjął działania dyplomatyczne, które spowodują, że testy kosmetyków na zwierzętach przejdą do niechlubnej historii ludzkości. Jak ważny jest to problem, niech powie fakt, że Chiny nie są jedynym państwem na świecie, gdzie dozwolone jest testowanie na zwierzętach. Dotyczy to aż 80% krajów na świecie! Chiny są wskazywane najczęściej, dlatego że testy tam nie tylko są dozwolone, ale wręcz wymagane prawem. Mam nadzieję, że działania Parlamentu Europejskiego przyniosą skutek. Trzymajmy kciuki!
PS Od 2017 roku wszystkie nasze kosmetyki są certyfikowane przez organizację PETA, z czego jesteśmy bardzo dumni! Króliczek PET-y znajdziecie na naszych najnowszych opakowaniach – jeśli traficie na produkt, który jeszcze go nie ma, nie martwcie się – od początku istnienia Resibo tworzymy kosmetyki z poszanowaniem praw zwierząt i w 100% wegańskie.





Q W są o.
Długo szukałam swojego numeru jeden. W końcu chyba znalazłam – nasz polski Pierre Rene w najjaśniejszym odcieniu. Cena śmiesznie niska, podkład spokojnie wytrzymuje kilka godzin, świetnie kryje. Nie używam go codziennie, rozglądam się za kremem tonującym o dobrym składzie na co dzień.
Ja z fajnym składem znalazłam tylko takie, których cena zabija, niestety… Bardzo chciałabym kiedyś taki zrobić, ale z naszymi wymaganiami, to nie będzie proste 😀
Max factor – Facefinity Compact Make-up odcień natural i na wykończenie puder sypki również Max Factor. Baza pod Compact to oczywiście krem ultranawilżający Resibo – w takim zestawie makijaż na mojej problematycznej cerze utrzymuje się cały dzień ☺
Super! W kompakcie, to bardzo chętnie przetestuję 🙂
A ja ostatnio odkryłam EveryDay Minerals. Również podkład mineralny oczywiście na krem nawilżający rewelacja. I cena ok. 60 zł a wystarcza na dosyć długo.
a gdzie są dostępne?
Przetestowalam i mam każdy z w/w podkładów. Też uwielbiam EL Double Wear ale znalazłam tani zamiennik na dzień, który spokojnie przetrwa 10 godzin. Mowa o loreal infalible matte. Odcień 11 najlepszy dla jasnej cery. Kiedyś lata używałam tylko EL lub colorstaya ale cera bywała kapryśna. Teraz mam wreszcie 2 razy lżejszy odpowiednik, który fenomenalnie wygląda nałożony gąbka a przy okazji kosztuje nie 170 a 60 zł
wow! dzięki za informację, sprawdzimy 🙂