Perły przed wieprze
Brukiew jest dzisiaj warzywem zapomnianym i zalicza się do tych roślin jadalnych, których potencjał nie został wykorzystany w pełni, gdyż uprawiana jest głównie z przeznaczeniem na pasze. Nasze babcie, szczególnie jeśli wychowywały się na wsi, mogą pamiętać ją jako ratunek od głodu w czasach kryzysów czy wojny, kiedy dostęp do pożywienia był ograniczony. Również na przednówku, gdy kończyły się zapasy, zapewniała różnorodność i niezbędną porcję substancji odżywczych. Tym bardziej że brukiew nie jest rośliną wymagającą w uprawie, znosi niskie temperatury, a przechowywana długo zachowuje świeżość.
Królowa sezonu
Jestem zwolenniczką jedzenia warzyw sezonowych. Kupuję je zazwyczaj od lokalnych rolników ekologicznych. Mam więc gwarancję, że dostaję tylko takie produkty, które są w stanie wyrosnąć lub przetrwać bez chemicznych wspomagaczy.
Wbrew pozorom, takich roślin sezonowych jest całkiem sporo – marchew, pietruszka, ziemniaki, por, kapusta pekińska, cebula, szpinak, jarmuż…
Wsparte kiszonkami i kreatywnymi pomysłami kulinarnymi sprawiają, że wegańska kuchnia nawet zimą nie jest monotonna. Jednak brukiew stanowi pod tym względem niekwestionowany numer jeden na zimowym stole.
Może nie jest urodziwa, ale wnętrze ma bogate
Brukiew w istocie urodą nie grzeszy, ale nadrabia walorami smakowymi. Ta niepozorna roślinka zaskakuje paletą smaków – w zależności od tego, w jaki sposób zostanie podana.
Surowa jest twarda i pikantna, nie tak ostra jak rzepa, a amatorom chrupania przypadnie do gustu bardziej niż rzodkiewka czy kalarepa. W tej postaci, pokrojona w słupki, nadaje się świetnie jako dodatek do dipów na zimno czy hummusu.
Natomiast jeśli potniemy ją na cieniutkie plastry czy zetrzemy na tarce, wzbogaca smak sałatek z zieleniny (sałata, roszponka, jarmuż itp.) nadając im wyrazistości. Ugotowana na parze prezentuje się zdecydowanie łagodniej, może stanowić samodzielne danie – najlepiej w tej wersji sprawdza się w grubych plastrach. Idealnie nadaje się do piekarnika, a plastry obtoczone w panierce to świetny pomysł na warzywne kotlety, gdyż brukiew pod wpływem temperatury mięknie dosyć szybko. Gotowana długo – na przykład pokrojona w kostkę w daniach jednogarnkowych, gulaszach czy zupach – zaskakująco zbliża się w smaku do ziemniaka i z powodzeniem może go zastąpić, jeśli akurat Wasza dieta wymaga spożywania produktów o niskim indeksie glikemicznym.
Żółta bulwa, biały kruk
Dorwać brukiew nie jest łatwo. Poza ekologicznymi bazarami i sklepami, w świadomości konsumentów i sprzedawców właściwie nie istnieje. Jeśli mamy natomiast znajomych rolników na wsi, warto popytać – czasem bowiem uprawiając to warzywo do celów pastewnych ich właściciel może nawet nie zdawać sobie spawy, jaki skarb ma na polu. Oczywiście najlepiej kupić brukiew eko, jednak
jej bezproblemowa, niewymagająca uprawa sprawia, że zazwyczaj nie pakuje się w nią dużej ilości sztucznych wspomagaczy wzrostu. Jeśli uda Wam się już znaleźć źródło tej przepysznej rośliny, warto kupić sobie zapas.
Brukiew w suchym i chłodnym miejscu wytrzyma spokojnie kilka tygodni, cierpliwie czekając na możliwość brylowania na Waszych stołach. Ta mało urodziwa gruboskórna bulwa z żółtym wnętrzem zjedna Wasze serca swoim ogromnym potencjałem kulinarnym, a swojska powierzchowność zaskoczy smakową egzotyką.




Jako osoba, która ma kilkunastoletnie doświadczenie w makijażu
permanentnym, również jako właściciel centrum makijażu i salonu
kosmetologicznego z całym przekonaniem podpisuję się pod poradami Pani
Magdaleny. Od siebie jeszcze dodam komentarz dotyczący samej trwałości
makijażu permanentnego. Faktycznie jest tak, że odpowiednia pielęgnacja
(niestosowanie tłustych, za to nawilżających kremów, niestosowanie
peelingów chemicznych i mechanicznych) może poprawić trwałość makijażu
permanentnego, ale w dalszym ciągu nie będzie on estetycznie prezentował
się dłużej, niż kilkanaście miesięcy. Dobrej jakości, certyfikowane
barwniki wbrew pozorom, nie są trwałe “na zawsze” – tak działają tylko
barwniki do tatuażu. Tych w makijażu permanentnym powinno się unikać,
ponieważ utrudniają skorygowanie kształtu kreski, brwi etc., a jest to
konieczne z biegiem czasu. Nasze rysy twarzy ulegają zmianom z wiekiem,
dlatego dobrze wykonany makijaż permanentny umożliwia wprowadzanie
korekt w trakcie zabiegu dopigmentowania, który powinien być
przeprowadzany mniej więcej raz w roku. Po zabiegu i na co dzień należy
makijaż permanentny nawilżać i nie doprowadzać do nadmiernego
przesuszenia i złuszczania naskórka w większym stopniu, niż ma to
miejsce naturalnie. Zabronione jest zdrapywanie strupków, bo może to
spowodować usunięcie razem z nimi barwnika i powstanie „dziur” w
makijażu.
Bardzo nas to cieszy 🙂 Fajnie, jak opinię fachowca podziela drugi fachowiec 🙂